Witam szanowną społeczność, i od razu przechodzę do rzeczy. Obecnie mam 38 lat, a w latach 1990-1993 każde wakacje spędzałem na obozach na Mazurach. kleszczy było co niemiara i praktycznie nie było dnia żeby nie wyciągać z ciała po kilka sztuk. Jeżeli dobrze pamiętam, to podczas pierwszego pobytu w roku 1990 miałem na nodze (goleń) rumień wędrujący. Tak jak czytałem w opisach- najpierw małe zaczerwienienie potem coraz wieksze rozchodzące się promieniście. W końcu rumień sięgał od kolana aż do stopy. Lekarz obozowy coś tam mi przypisał- zabijcie nie pamiętam. Nie pamiętam też po jakim czasie rumień ustąpił ale zniknął całkowicie. Do dnia dzisiejszego -czyli przez 20 lat- nie zaobserwowałem u siebie żadnych objawów boreliozy. W mediach sporo teraz o kleszczach, boreliozie itp. - mam w związku z tym kilka pytań i jeżeli ktoś może mi pomóc w uzyskaniu odpowiedzi to BARDZO proszę i z góry WIELKIE DZIEKUJĘ ;-)
1. Czy pojawienie się rumienia po ukąszeniu kleszcza oznacza, że NA PEWNO zaraziłem się boreliozą?
2. Jak długo mogę być nosicielem i nie zachorować??
3. Czy jeżeli mam te bakterie i nie choruję to mogę kogoś zarazić??? np. żonę, dzieci???
4. Czy jest sens robić jakieś testy bez objawów choroby???? Jeżeli tak to gdzie mam się zgłosić(mieszkam w okolicach Lublina)
5. CZY MAM SIĘ BAĆ????
z niecierpliwością i pewną obawą czekam na odpowiedź. POZDRAWIAM

