Witam!
Był rok 2009(wrzesień) byłam wtedy po pracy ,idąc pod prysznic zauważyłam coś przypominającego "kaszaka" na biodrze, wycisnęłam nie wiedząc,że robiąc to zabiłam larwę kleszcza zarażonego Boreliozą. 2 mieś później wracam do Polski .. rumień wielkości i 10cm widnieje na moim biodrze.Wizyta u lekarza.Diagnoza: Rumień grzybiczy.Antybiotyk nie przynosi rezultatu .Przez rok rumień się powiększa..W momencie kiedy w lipcu 2010 trafiam do szpitala (pokrzywka z ucisku) rumień sięga od biodra do kolana, ledwo widoczny..Postanowiłam powiedzieć lekarzowi.,Zlecono badania.
Borelioza
Wynik w klasie IgG-149 -Próba b. wysoko dodatnia.
Do tego czasu wiele objawów m.in piszczenie w uszach ,wiecznie byłam "pijana" ,nieobecna, jak za szybą..doleglowości ze strony układu kostnego niewielkie, tzn sporadyczne.Czasem ból stawów połączony z pieczeniem i unieruchomieniem.
Październik 2010- Miesięczne leczenie dożylne Biotraksonem.Stan się polepsza.
Lipiec 2011-Kolejne badania.IgG 121
Lekarz mówi,że jestem zdrowa.
Dziś mamy Październik.Obecnie przebywam za granicą.
Moje objawy które pojawiły się ok miesiąc po ostatniej wizycie,czyli sierpień/wrzesień nie dają mi normalnie żyć.
Mam depresję, stany lękowe, nerwicę, biorę magnez, wit b6, tabletki na depresję.
Ciągle jest mi źle.Zaczęłam bardzo dużo pić.Piję kilka razy w tygodniu, do tego stopnia,że miewam poranne drżenie mięśni.Od niedawna ból stawów, Praktycznie codziennie coś innego, jak nie kolano,to biodro a to znów łokieć.Ból najczęściej w godz wieczornych, utrzymujący się do rana,połączony ze sztywnością poranną.
Ostre pieczenie skóry, robię się buraczkowa czuję,że aż kipię, ściągam ciuchy, to robi mi się zimno, a ciuchy to aż parzą...;/Najczęściej po posiłku...Objawy te występują codziennie..
Ostatni najbardziej niepokojący objaw:
Niskie ciśnienie a wysoki puls, kołatanie serca..
Niedawno wyjechałam z domu rowerem szukać ogłoszeń ,bo chciałam wynająć lokum,niestety się zgubiłam.Najgorsze było to,że nie potrafiłam sobie przypomnieć gdzie ja właściwie mieszkam, jaka ulica,jak wygląda mój dom...Po dłuższej chwili dopiero przypomniało mi się..
to samo było po weekendzie.. 2 dni nie byłam w pracy i nie mogłam sobie przypomnieć o której wychodzę z domu..A robię to od 2 mięsięcy... po prostu nagły zanik pamięci..;/;/
Stan mój pogłębia się z dnia na dzień. Ukojenia szukam w alkoholu.Myślę o nim bez przerwy..Nie daję już rady..
Nie wiem czy wierzyć w zapewnienia lekarza,że jestem zdrowa, Może mam zwykłą depresję..Nie wiem gdzie się udać po pomoc..Dłużej wiem,że tego nie wytrzymam, nawet nie mam z kim porozmawiać.Osoby które nie wiedzą co to jest borelioza,nie rozumieją moich "mnogich" dolegliwości.Ostatnio koleżanka skwitowała,że mam wszystkie choroby świata..
czasem myślę,że to tylko moja wyobraźnia.. Może dlatego,że jestem sama.Nie mam w nikim wsparcia i wymyślam to sobie.
Wiem tylko,że póki co pomaga alkohol...
Boję się powrotu do Polski , rzucę tu pracę,żeby usłyszeć kolejny raz,że nic mi nie jest...??:(
Nawet nie potrafię normalnie wykonać prostych czynności, zdarza się,że przez cały tydzień nic nie ugotuję,poza ubraniem się i wyjściem do pracy nie jestem w stanie nic już zrobić.Ciągły stres mnie zabija;/ Nie wiem ile pociągnę..
Jestem w kropce.
