Forum Borelioza

Forum poświęcone chorobom odkleszczowym a przede wszystkim Boreliozie
Obecny czas: Czw Mar 21, 2019 7:12 am

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina





Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 2 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
PostWysłany: Wto Wrz 26, 2017 1:41 pm 
Offline

Dołączenie: Wto Wrz 26, 2017 12:53 pm
Posty: 3
Witajcie,
Moją historię związaną z uwolnieniem się od tej choroby kieruję do osób, które pragną nie tylko pozbyć się czegoś, co rzekomo jest chorobą z koinfekcjami i powikłaniami nie do wyleczenia, lecz także pragną podreperować swoje „życie” w całości.

Zatem to, co poniżej przeczytacie, kieruję do osób wierzących, które nie są bezczelnymi cynikami, którzy wiedzą najlepiej, że pożeranie antybiotyków oraz faszerowanie się wywarami z czystka, padmy i innymi świństwami działa i pragną dalej „leczyć się” w nieskończoność.
Tak jak dla wielu z was, diagnoza dla mnie przyszła nagle i załamała mnie całkowicie. 2 lata temu badania wykazały zniszczony kręgosłup we wszystkich odcinkach – szyjnym, piersiowym i lędźwiowym. Pojawiły się niewyobrażalne bóle kręgosłupa, strzelanie w szyi przy poruszaniu głową, powalające zmęczenie, bóle w tyle czaszki, nieprzerwany szum w uszach, problemy z wzięciem oddechu, strzelające stawy, ból strzelającego kolana, zawirowania pola widzenia, dziwne drganie mięśni, oraz dziwne tiki tułowia. Na własną rękę tak jak chyba większość chorych na boreliozę zacząłem szukać w internecie po objawach jakie miałem, co mi jest i oczywiście trafiłem na forum boreliozy, gdzie jak mi się wydawało znalazłem, to czego szukałem. Zachęcony pozytywnymi wynikami badań ludzi, którzy opisywali, ze nareszcie zaczynają się leczyć ILADS i że niektórzy mają już efekty, że czują się lepiej. I ja poszedłem za „głosem” z monitora, żeby zrobić badania w kierunku „krążących kompleksów immunologicznych”. Wynik pozytywny. Kleszcza miałem 8 lat temu, jednak nic mi się nie działo przez te lata. Wynik IGM 11 IGG 0. Więc dlaczego akurat teraz? Owszem byłem w lesie na noclegu podczas ASG, kilka miesięcy wcześniej , jednak nic nie miałem, żadnego kleszcza. Jak pamiętałem byłem wówczas dobrze zabezpieczony - stosowałem najlepszego deeta 35% (działanie 12 godzin) w maści co 5 godzin oraz permetrynę na bieliznę, ubranie moro, rękawice, moskitiery oraz plecak, namiot i śpiwór.
Jednak wynik badania IGM/IGG był dodatni. Więc nie należało dyskutować jak mi się wówczas wydawało ze specjalistami i lekarzem. Rozpocząłem 6 miesięczną kurację ILADS, w międzyczasie znalazłem się także na oddziale reumatologii, gdzie tym razem nie wykryto boreliozy. Ja jednak nie dawałem za wygraną ponieważ umierałem z bólu i nie nadawałem się wówczas do pracy. W międzyczasie wątpliwości nie dawały mi spokoju, ponieważ choroba rozwinęła się tak nagle, bóle zaczęły być bardzo agresywne i do tego zaczęły się pojawiać nagle i w określonych okolicznościach, o których napiszę później. Jestem z wykształcenia inżynierem, więc korzystając z nadmiaru czasu rozpocząłem dość wnikliwą analizę tego, co się ze mną dzieje. Szukałem czegoś więcej niż tylko opinii na podstawie diagnozy z badania surowicy krwi. Zlokalizowałem dokładnie ból z tyłu głowy, i miejsce w którym on występuje. Jak twierdzą ludzie którzy mają te bóle - boli ich „ kość potyliczna”. Jednak czy któraś z tych osób sprawdziła dokładnie, gdzie znajduje się ta kość? W moim przypadku ból był bardzo silny i poza potylicą obejmował obszar nieco powyżej, zwany kością ciemieniową. Wydało mi się to podejrzane ponieważ już wtedy dowiedziałem się, że powyżej kości potylicznej znajduje się miejsce, zwane „czakrą korony”.
Pewne światło zaczęło się również pojawiać, po przeczytaniu kolejnej historii mężczyzny, który podobnie jak ja zachorował na boreliozę nagle i jak się okazało w podobnych okolicznościach odbył wizytę z bolącym kręgosłupem u chiropraktyka. Mianowicie chiropraktyk ponastawiał mu kręgosłup we wszystkich odcinkach. Jak opisywał, później nagle dostał ataku bólu po których już nie mógł wrócić do zdrowia. Podobnie jak ja zrobił badania, gdzie wyszła borelioza. Ja także około miesiąc przed sparaliżowaniem przez chorobę, również byłem u trzech różnych chiropraktyków, z czego jeden - młody chłopak, twierdził, że on może mnie wyleczyć z bólu ponieważ zna różne techniki masażów i posiada inne tajniki wiedzy leczniczej. Ponieważ cierpiałem wówczas na ból odcinka lędźwiowego, zgodziłem się bez wahania. Dopiero po kilku miesiącach, kiedy już leżałem obolały z antybiotykami, wróciłem na stronę tego chiropraktyka i poczytałem dokładnie jakie to tajniki wiedzy posiadł ów młody „cudotwórca”. To, co przeczytałem zaniepokoiło mnie dość mocno. Jestem człowiekiem wierzącym i jako wychowany w wierze chrześcijańskiej dowiedziałem się, że poszedłem do człowieka, który zajmuje się osteopatią, która jak każda tego typu metoda leczenia prowadzi do medycyny wschodniej a zatem leczenia czakrami kundalini. Dodatkowo zdałem sobie wówczas sprawę, że opijałem się różnymi ziołami oraz stosowałem suplementy diety wspomagające odporność, które również pochodziły z Tybetu, Japonii lub innego kraju dalekiego wschodu, gdzie okultyzm jest obecny w każdej postaci i na każdym kroku. Te same grzyby lub korzenie jak czytałem, w tamtym rejonie świata stosowano w starożytności i stosuje się je do dzisiaj nie tylko do „ rzekomego leczenia”, lecz także do wprowadzania się w trans lub do okadzania miejsca zamieszkania w celu ochrony przed „złymi duchami”. Wróciłem myślami do chwil, kiedy stosowałem leki homeopatyczne oraz inne metody samoleczenia, światłolecznictwo, itp.,. Każda z tych chwil, kiedy poszedłem po masarz leczniczy do pana od osteopatii, który niczym się nie zdradził „czym on leczy ludzi” bądź stosowałem niekonwencjonalne metody leczenia byłem potencjalnym „ochotnikiem” do wejścia w świat religii, gdzie raczej nie przyjmuje się chrztu jako niemowlę.
Potwierdzeniem, że na pewno nie boli mnie potylica ale otwarta czakra, stały się momenty, kiedy będąc na zwolnieniu lekarskim przez ponad pół roku zacząłem chodzić do kościoła i postanowiłem, że trochę posprzątam i uporządkuję swoje życie duchowe. Właśnie wówczas po powrotach z kościoła dostawałem potwornych ataków bólu. Nie wiedziałem co się dzieje. Papierkiem lakmusowym, że walka toczy się nie z boreliozą, ale zupełnie z czymś innym stał się także różaniec, który przyniosła mi moja zatroskana o mnie Mama i powiedziała, że to jest „lekarstwo na wszystko”. I rzeczywiście codzienny różaniec w nowennie Pompejańskiej spowodował u mnie takie szaleńcze ataki choroby, że miałem problemy, z podniesienia się z łóżka. Dodatkowo poza bólami rzekomo pochodzącymi od boreliozy dostawałem krwotoków z nosa oraz potwornych zapaleń zatok ponad osiem razy pod rząd przez trzy miesiące.

Dzisiaj z perspektywy tego, co się ze mną działo, trudno mi jest uwierzyć, że kontakt z niekonwencjonalną metodą leczenia, masarz chiropraktyka „cudotwórcy”, który bez twojej wiedzy otwiera czakry, zażywanie homeopatii lub naświetlanie się czerwoną żarówką, może spowodować otwarcie na świat który nie ma nic wspólnego z leczeniem lecz z oszukiwaniem ludzi. Taka droga z „duchowym światem energii” spowoduje w innym momencie naszego życia objawy i ból, które leczysz myśląc, że to choroba, a w rzeczywistości to nie choroba ale skutek „duchowego świata energii”. Nie ma przy tym znaczenia, że np. bierzesz profilaktycznie takie pseudopreparaty na odporność, lub idziesz do takich ludzi bezwiednie po to, żeby pozbyć się bólu kręgosłupa. Przychodzisz i samo to jest już twoją zgodą na to, co ci ludzie zrobią i czym się posłużą…

Tak jak napisałem na wstępie, moją historię nie kieruję do osób, którym pojawił się cyniczny uśmieszek na policzkach… Piszę to dla was, którzy skierujecie się sercem do „Tego”, który nas sworzył…

Pozdrawiam,
JUT.


Góra
 Profil  
 
PostWysłany: Śro Lis 15, 2017 5:11 pm 
Offline

Dołączenie: Śro Lis 15, 2017 4:57 pm
Posty: 2
No gratulacje! Dobrze sie czyta taakie posty, ale ja bym jednak wolał pokierować swoje problemy do odpowiedzialnego człowieka po studiach medycznych, który jest neurologiem i zna się na rzeczy. Nikomu nie ujmuję, ale co dobry specjalista to dobry specjalista. Jest oczywiscie multum konowałów którzy znają się na tej chorobie jak.... Mi się akurat udało trafić z polecenia na fecta który mi bardzo pomógł.
Jakby ktoś się interesował to dr Wielochowski, przyjmuje w Psychomedicu na Ochocie na Filtrowej. Lepszy sprawdzony lekarz niz niekonwencjonalne niesprawdzone metody ;)


Góra
 Profil  
 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 2 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Szukaj:
Skocz do:  
cron