Witam. Na początku przepraszam, że mój pierwszy post wygląda w taki a nie inny sposób.
Poszukuję pomocy, jestem aktualnie poza miejscem zamieszkania, na wakacjach i mam mały problem. Otóż, dnia 22 czerwca zostałem zaatakowany przez kleszcza, wydaje mi się, że nie był on długo wczepiony w moje ciało, ale jednak był. Kiedy go zobaczyłem w akcie paniki wyciągnąłem go palcami (tak, teraz już wiem, że tak nie powinno się robić). Przez parę dni było dobrze, jednak w okolicach 4 lipca zaczęło boleć mnie gardło i wystąpił stan podgorączkowy (37,4), trwało to jeden dzień, następnie ustąpiło. Potem, około 8 lipca wystąpił kaszel, dość męczący, suchy. Zacząłem się troszkę martwić ponieważ nie pamiętam kiedy po raz ostatni dokuczał mi kaszel. Zacząłem googlować i dowiedziałem się, że pierwsze objawy boreliozy są grypopodobne. Poszedłem do przychodni całodobowej znajdującej się przy szpitalu miejskim w którym pani lekarka wyśmiała mnie kiedy podzieliłem się z nią moimi obawami. Przepisała mi antybiotyk. Teraz kaszlu praktycznie nie mam, pojawia się jedynie po wypiciu zimnego napoju. Tak też sobie wcześniej to tłumaczyłem, że może to wszystko dlatego, że tyle zimnych napojów wypijałem. Sam już nie wiem, popadam w jakąś paranoję, lekko kość mi strzeli i już sobie myślę - borelioza.
Dodatkowo, dzisiaj w miejscu ukąszenia zaczęło robić mi się coś dziwnego, choć sam nie wiem czy nie wygląda to tak przeze mnie samego ponieważ "męczyłem" to miejsce, wyciskałem, drapałem itp. Podobne "pryszczyki" mam w innych miejscach na nogach.
Tak to wygląda:
http://img293.imageshack.us/img293/4766/dsc01378u.jpg
+ muszę dodać, że kiedy u mnie zaczęły pojawiać się kaszel, ból gardła itp. to jeden z domowników chorował właśnie na to.

