Cześć!
Mam na imię Maciek, od 6 lat jestem z moją dziewczyną Asią. W roku 2007 moja maleńka zobaczyła na swojej nodze spory rumień. Badania wykazały, że ma boreliozę, na którą była leczona przez jakiś czas. Po kilku miesiącach po ostatnim badaniu stwierdzono, że jest wyleczona. Dosłownie tydzień temu zaczęło się z nią dziać coś dziwnego. Otóż nie czuje smaku na całej prawej połowie języka, bolą ją dziąsła oraz zęby, jej prawa źrenica jest mniejsza od lewej, ma problemy ze wzrokiem tj. podwójne widzenie oraz rozmycie, jest bardzo zmęczona, czasami ma problemy z koncentracją oraz źle toleruje alkohol(po niewielkiej ilości obficie zwymiotowała). Zmartwieni poszliśmy do lekarza, ten dał skierowanie do neurologa. Znajomy neurolog położył ją na oddziale i tego samego dnia miała zrobione badania u okulisty (dno oka, pole widzenia etc.), które nic nie wykazały, oraz tomografię komputerową. TK wykazała, że ma w dwóch płatach ciemieniowych niewielkie zmiany wielkości 7mm i 5mm. Chodzi mi głównie o wasze rady, czy jest to nawrót boreliozy? Czytaliśmy trochę o chorobie i wydaje nam się, że objawy jakie ma mój skarb są przewlekłymi objawami boreliozy. Dodatkowo od kiedy stwierdzono w 2007, że została wyleczona, pojawił się dziwny ropień w okolicy pachwiny. Jako że w boreliozie występuje jej forma przetrwalnikowa w postaci cyst, chciałbym się spytać, czy te dziwadła w okolicy pachwiny/zmiany w płatach ciemieniowych nie są czasem właśnie cystami?
Niestety, kiedy powiedzieliśmy o tym neurologowi, nawet nas nie wysłuchał i stwierdził ze nie należy w ogóle tego wiązać ze sobą... Błagam, pomocy.
EDIT:
Chciałbym jeszcze dodać, że jutro będzie miała robione MRI i mam nadzieję, że coś się wyjaśni.
