Witajcie.
Marcin 34lata, żonaty od 14lat, zona Beata 32lata dwójka synów, Piotrek 14lat, Dominik 5lat, praca biurowa (na szczescie), milosnik natury, góry, lasy, jeziora Mazurskie i aktywnego spedzania czasu, jazda rowerem i turystyka piesza to jest to co dawalo mi wiele radosci życiowej.
Ale do czasu. Natura za milosc do niej odplacila mi kilkoma kleszczami i tak zaczelo walic się moje zycie.
Posłuchajcie.
Pod koniec stycznia 2011 ( po kilku miesiacach biegania od lekarza do lekarza, gdyz czulem się potwornie a badania laboratoryjne jak również roznego rodzaju rtg i usg nie wykazywaly zadnych zmian w organizmie ) stwierdzono u mnie borelioze (wstepny test ELISA, Igg w normie, Igm 236,test WB w kierunku boreliozy wynik pozytywny)
Wizyta u specjalisty od chorob zakaznych, pierwsza seria antybiotykow, 60 szt unidox, plus probiotyki, kolejna wizyta po miesiacu, 30 szt unidox i nastepnie azitrox 6szt dwa tyg przerwy i znow 6szt azitroxu. To było dla mnie wielkie wyzwanie przyjac tyle antybiotykow z tego względu ze nie jestem zwolennikiem lykania jakichlolwiek lekarstw.
Na tym mój lekarz od chorob zakaznych zakonczyl leczenie i stwierdzil ze jestem zdrowy.
Wtedy ja również tak sobie myslalem chociaz nie czulem się najlepiej.
Po zakonczonej kuracji antybiotykowej postanowilem przebadac jeszcze raz wszystkie organy wewnetrzne bo czulem się nadal zle i byłem pewien ze może dolega mi cos jeszcze . Biegalem po laboratorich, klinikach i szpitalach robiac rozne badania, przeswietlenia i usg. Wszystko w normie. Lekarze wrecz patrzyli na mnie jak na symulanta J, bo jak można się zle czuc skoro wyniki sa w porzadku. A co ciekawe przy kazdym badaniu wspomilanem lekarzom ze „byłem” chory na borelioze.
Wyczytalem gdzies ze to syndrom poboreliozowy – i ze tak musi być.
Wlasnie teraz minal rok od momentu zdiagnozowania tej choroby i jestem już potwornie zmeczony, przez ten rok zestarzalem się 5lat, schudlem, jestem baldy jak przyslowiowa sciana i ogolnie mam dosc takiej wegetacji.. Zle się spi, zle się wstaje, ciagle zle samopoczucie, slabosci, kolatanie serducha, nogi jak z waty, zachwiania rownowagi, brak sil i pewnie depresja – to tylko niektóre objawy które mi wciąż towarzysza. Najgorszy jest fakt ze cale zycie byłem aktywnym czlowiekiem a teraz już wiem ze moje pasje i zaintersowania musze odstawic na boczny tor.. Smialo mogę stwierdzic ze jestem 34letnim staruszkiem chociaz to dziwnie brzmi ale jest zgodne z prawda.
Ostatnio zaczalem pic, pije codziennie wieczorami po 2-3 piwa, to daje mi chwilowa ulge, chociaz zapominam na chwile i spie w miare dobrze..
Na koniec chce dodac ze caly czas mi się wydaje ze meczy mnie cos jeszcze, ze być może to nie borelioza a jakas inna choroba mnie tak pograza, wiem ze z badan nic nie wychodzi i być może mam jakas paranoje ale wlasnie tak caly czas mysle, sam nie wiem czemu.
Pozdrawiam wszystkich chorych.
Marcin.
