Witam.
Od pewnego czasu dokuczają mi różne objawy. Właściwie wszystko zaczęło się prawie 2lata temu, gdzieś w sierpniu. Pierwsze co pamiętam to było ogólne zmęczenie, bez żadnych powodów, senność mimo spania po 7-8h. Do tego dochodziła słabość mięśni, i drgania, pulsowania mięśni w różnych miejscach, szczególnie jednak dotyczyło to nóg. Następnie doszło kłucie mięśni, a te drgania pojawiały się czasem na rękach plecach, szyi. Od zawsze byłem dość aktywną osobą, ale te problemy sprawiły że moja aktywność malała. Wtedy na jesieni miałem robione badania krwi, wszystko wyszło jak najbardziej ok. Za bardzo nie wiedziałem co robić, ale pod koniec roku 2009 nastąpiła poprawa, trwała gdzieś ok.1,5 miesiąca. następnie wszystko powróciło (gdzieś tak od końca lutego 2010). W tamtym okresie (tzn. z końcem roku) brałem antybiotyk na zapalenie gardła, niestety nie pamiętam jego nazwy, od tamtego momentu ogólnie lepiej się czułem. Po pogorszeniu się na wiosnę robiłem znowu badania krwi, znowu wszystko w normie. W ubiegłoroczne wakacje po raz pierwszy miałem wrażenie zamazującego się wzroku choć nigdy z tym nie miałem problemu, pojawiało się to szczególnie przy czytaniu. Jednak tak jak się pojawiało tak samo i znikało, raz wzrok mi się zamazywał innym razem wszystko było tak jak dawniej czyli ok. Na jesieni byłem u naczyniowca, z krążeniem krwi w nogach wszystko było w porządku.
Jesień 2010 to też dwie wizyty u neurologów którzy nie stwierdzili żadnych problemów neurologicznych. Jeden z neurologów zasugrował za wysokie wyniki jeśli chodzi o czerwone krwinki, hemoglobinę i hematokryt (następnie hematolog uznał że wszystko jest w normie). Mimo wszystko na początku roku miałem robiony rezonans głowy który nie wykazał nic. Poszedłem do ortopedy, który stwierdził że ortopedycznie wszystko jest w porządku, zalecił tylko rehabilitację, ponieważ jego zdaniem miałem bardzo napięte mięśnie. Dodam że na jesieni, pazdziernik-listopad 2010 czułem się fatalnie... Zaliczyłem też wizytę u okulisty, ale jak się można domyślić nic nie stwierdzono... Początek roku to znowu okres polepszenia, pisząc polepszenie nie mam na myśli że są to jakieś długie okresy bez żadnych bólów, bo praktycznie zawsze gdzieś tam coś zakłuje, zapiecze, zaboli.
W sumie to ja nie wiem czy nie przywykłem że coś mnie zawsze gdzieś zakłuje, zaboli, że w pewnym sensie nawet nie zwracam na to uwagi, jeśli nie jest to jakieś duże pogorszenie. W każdym razie początek tego roku to tak jak napisałem polepszenie, do tego kwiecień to rehabilitacja i naprawdę czułem się dość dobrze, jednak znowu koniec kwietnia to pogorszenie, bóle w okolicach stawów skokowych, kłucia w łydkach, okolicach achillesów, drgania mięśni, zmęczenie. Do tego doszły też dziwne bóle brzucha w okolicach żeber, a także w lewej dolnej części brzucha, jak tam naciskam to czuję ból. Myślałem że problemy ze stawami skokowymi to pewnie znowu ich stan zapalny (kiedyś taki stan miałem), jednak usg było w porządku, nie było nic do czego można by się przyczepić. Bóle w końcu ustąpiły, znowu nastąpiła poprawa, nie wiem może trwała 2-3tygodnie, a następnie gdzieś przełom maj/czerwiec znowu gorzej, tym razem też pojawił się zamazany wzrok. Wszystko łagodniało aż w końcu znowu miałem wrażenie że jest lepiej. W sumie to nie jest tak że ja te okresy lepiej-gorzej aż tak dobrze wyczuwam. Czuję wyraznie kiedy nagle jest dość duże pogorszenie, ale następnie powoli znowu się polepsza i nagle zdaję sobie sprawę że jest lepiej. Aktualnie od jakiś dwóch tygodni zdaje mi się że jest gorzej, szczególnie często pojawiają się bóle stawów skokowych i podeszwy stopy. Do tego są dni kiedy jestem totalnie wykończony bez żadnych podstaw. Nie wiem może sam sobie wmawiam te okresy, lepiej-gorzej, bo chcę mieć jakiś punkt zaczepienia. W każdym razie mogę powiedzieć że na pewno nie jest tak że cały czas czuję się fatalnie na pewno jest to zmienne, tylko ciężko mi wyłapać co ma na to wpływ i jakie są to odstępy czasowe. Dodam że w maju miałem robione badania w kierunku reumatycznym też wszystko wyszło ok, lekarz rodzinny już chyba traktuje mnie jak hipochondryka więc nawet nie liczę że coś pomoże.
Najgorsze w tym wszystkim jest chyba to że nie widać by coś było ze mną nie tak, wszystkie badania ok, więc wszyscy twierdzą że to sobie zmyślam. Niestety jestem osobą dość często się denerwującą, właściwie to mogę napisać że mam fobię społeczną. Aktualnie przyjmuję lek Zoloft, chodzę na psychoterapię. Jednak nie sądzę by to miało na to wpływ. Owszem może nasilać to co się u mnie dzieje, ale nie widzę by jedno z drugim współgrało. To znaczy gdy czuję doła psychicznego to na pewno odbija się to na stanie fizycznym potęgując objawy, ale... gdy psychicznie czuję się dobrze to niestety zdarza się że fizycznie jest fatalnie, a jeśli taki stan się przedłuża to i nastrój się pogarsza. Zauważyłem też że mam problem z regeneracją mięśni. Dawniej wystarczył 1, góra 2 dni po ciężkim wysiłku by wszystko wróciło do normy. Teraz mam wrażenie że wysiłek fizyczny (rower, piłka nożna) okropnie mnie wykańcza i długo dochodzę po tym do siebie. Tylko że ja to kocham więc ciężko mi to zostawić, baa nie widzę nawet takiej opcji. Pewnie mógłbym jeszcze wypisać kilka objawów które zdarzało mi się mieć, między innymi bóle zębów bez żadnej przyczyny stomatologicznej, wieczny katar i częśto zatykające się ucho (to raczej spowodowane krzywą przegrodą nosową), budzenie się rano z bólem stóp, nóg w różnych miejscach, czasem totalna bezsilność (na całe szczęście takie dni zdarzają się rzadko), problemy z oddawaniem moczu (teraz jest już lepiej).
\W każdym razie nie za bardzo wiem co z tym zrobić, czy wykonać jakieś badania na boreliozę? Nie pamiętam kleszcza, ani rumienia, jednak wiem ze dużo osób tego nie pamięta. W sumie to chyba zostały trzy opcje, a w każdym razie mam trzy pomysły: borelioza, candida i taki mój urok... Mam mętlik w głowie jeśli idzie o badania na boreliozę, żaden nie jest w 100% pewny a jedni polecają Elisa inni WB, jeszcze inni coś innego. Który najlepiej wykonać? Będe wdzięczny za jakieś rady.
Pozdrawiam
PS.Zapomniałem napisać że mam 22lata, alkohol piję sporadycznie, nie palę, nie biorę narkotyków ani nic podobnego, nie mam też problemów z wagą.
