Witam wszystkich, liczę na wasze rady i doświadczenie.
W Maju 2010r coś mnie ugryzło, krostka jak po komarze( dodam, że kleszcza nie widziałem). Tydzień później pojawił się rumień wielkości dłoni, lekarz rodzinny wystawił diagnozę: "...Kleszcz, Borelioza..." Kontakt ze specjalistą chorób zakaźnych w Lublinie, Leczenie przez miesiąc antybiotykiem Duomax. Niedawno (tj. 19.10.2010r) wykonałem badanie na obecność przeciwciał Wyniki:
IgM: Wynik dodatni >22 U/ml. Mój wynik w surowicy >200.0 U/ml
IgG: wyszedł mi ujemny >5.7 U/ml
Zmartwiony wynikami postanowiłem skontaktować się ze specjalistą w Lublinie, który przepisał mi antybiotyk.
Zadzwoniłem przedstawiłem swoje wyniki, po czym SPECJALISTA zadał mi pytanie czy występują u mnie jakieś objawy Boreliozy.
Odpowiedziałem, że nie (sam nie wiem jakie objawy mogą wystąpić,zresztą czuje się normalnie). Nie uwierzycie co usłyszałem...
CYTAT:
"... to dobrze bo cyferek nie leczymy, leczymy objawy ..."
Tak wygląda moja historia. Sam nie wiem co mam z tym fantem dalej robić. Zostawić to niech się samo wyjaśni, czy szukać jakiegoś specjalisty.
Moze znacie jakiegoś dobrego specjalistę w okolicach Chełma, Zamościa czy Lublina.
Pozdrawiam i z góry dziękuje.
